|
26 września
54. Samolotowe Nawigacyjne Mistrzostwa Polski Seniorów i 40. Samolotowe Nawigacyjne Mistrzostwa Polski zakończone. Na pierwszym miejscu wśród seniorów uplasował się Michał Wieczorek, broniąc tytułu sprzed roku. Najlepszym juniorem okazał się Marcin Chrząszcz. Zwycięzcą lądowań zarówno wśród seniorów jak i juniorów został Jarosław Sysio
Zlotowi zawodników i rozpoczęciu mistrzostw nie towarzyszyła dobra pogoda. Część pilotów doleciała lub dojechała do Nowego Targu w poniedziałek, by następnego dnia potrenować. Niestety nie udał się trening nawigacyjny, odbyło się jedynie kilka kolejek lądowań. Nie dolecieli też pozostali uczestnicy. Części pilotów nie było także na środowym otwarciu Mistrzostw Polski, ale tego dnia trasa się nie odbyła, słońce pokonało chmury o godzinę za późno. Po południu doleciały za to pozostałe załogi. Od czwartku pogoda była coraz lepsza, aż w sobotę dotarł do nas prawdziwy CAVOK.
W czwartek, piątek i sobotę odbyły się po trzy obloty nawigacyjne, na każdej trasie było do zidentyfikowania 9 – 10 fotografii obiektów oraz do odnalezienia kilkanaście wyłożonych znaków, punktów zwrotnych było minimum 5, a maksimum 6, trasy trwały nieco krócej niż zwykle, około 1 godziny i 5 minut. W każdym locie pokonywaliśmy mniejsze i większe góry, lataliśmy dolinami nad rozciągniętymi miejscowościami i rzekami. Jedna z tras była „zadaniem mostów” – wszystkie punkty zwrotne były mostami i mostkami. Nawigacja w górach nie należy do łatwych, piloci zaczynający dopiero przygodę w takim terenie czasem się gubili. Raz udało się wrócić na kreskę i dokończyć trasę, a innym razem dolatywali do lotniska od strony startu, zamiast mety… ale widoki, zapierające dech w piersiach, zwłaszcza w pełnym słońcu i przy czystym niebie podobały się wszystkim.
Oprócz tras rozegrana została też konkurencja precyzji przyziemienia. Każdy zawodnik miał cztery próby lądowań: normalne, znad bramki, z wysokiego kręgu bez gazu oraz bez gazu i bez klap. Zdarzały się zarówno podejścia na za dużej prędkości skutkujące solidnymi przelotami, jak i niedoloty przyziemione przed pasem. Obecni kibice mogli podziwiać wysokie umiejętności pilotów, lecz równolegle rozgrywały się osobiste tragedie.
Zawodnikom zdarzało się używać gazu w niedozwolonych momentach podczas podejścia lub dobiegu, gdzie jest to zakazane. Lądowania były grane przez dwa dni, w piątek wieczorem po zakończeniu nawigacji – dwie kolejki. Ostatni zawodnicy lądowali razem z zachodzącym słońcem. Następna tura celności była już o siódmej rano dnia następnego, w sobotę, tym razem ci pierwsi lądowali w razem ze wstającym słońcem. Niekwestionowanym królem lądowań na nowotarskim lotnisku został w pięknym stylu Jarek Sysio, uzyskując w czterech próbach przyziemienie na linii zerowej. Kroku próbował mu dotrzymać Michał Bartler, powracający po dwuletniej przerwie do Samolotowej Nawigacyjnej Kadry Narodowej, ostatecznie zajmując drugie miejsce w tej konkurencji. Z trzeciego miejsca mógł się cieszyć Marek Kachaniak.
Podczas konkurencji nawigacyjnych pojawiły się problemy z rejestratorami lotu. Zdarzało się, że logery wyłączały się w powietrzu, zakłócały nawzajem lub nie mogły się zalogować. Niestety kilka razy żaden z dwóch rejestratorów na samolocie nic nie zapisał, więc zawodnicy nawet nie wiedzieli czy i gdzie na trasie popełnili błędy, nie mówiąc już o naliczonych 2800 punktach karnych. Podczas odczytywania danych po locie jednego z pilotów, plik zaginął, mimo iż był zarejestrowany, to skłoniło jury do anulowania pierwszej trasy wśród seniorów (w juniorach do klasyfikacji liczyły się trzy trasy).
Po trzech dniach intensywnego latania, Mistrzostwa Polski dobiegły końca. Walka toczyła się do ostatnich chwil pomiędzy uczestnikami zawodów. Ostatnia trasa zaskoczyła nawet czołówkę polskich pilotów, gdyż nawet najlepsi mieli trudności z nawigacją i próbą rozpoznania. Jak to zwykle na zawodach bywa, wygrani czują ogromną satysfakcję, a Ci na dalszych miejscach w tabeli sportową złość.
W sobotni wieczór odbyło się uroczyste zakończenie, na które przybyli zaproszeni goście: Prezes Polskiej Agencji Żeglugi Powietrznej, pan Krzysztof Banaszek, Prezes Aeroklubu Polskiego pan Włodzimierz Skalik, Rektor Państwowej Wyższej Szkoły Zawodowej w Chełmie pan Józef Zając. Obecni byli także przedstawiciele władz samorządowych oraz sponsorzy. Honorowi goście wręczali nagrody, puchary i medale zwycięzcom mistrzostw.
Była to ostatnia impreza zaliczana do klasyfikacji Pucharu Polski. W geście triumfu mógł wznieść ręce Michał Wieczorek. W kategorii seniorów, broniąc tytułu, Mistrzem Polski ponownie został ten sam pilot, Michał Wieczorek przed Januszem Darochą i Zbigniewem Chrząszczem. Michał wygrał jedynie10 punktami. W kategorii juniorów tytuł Mistrza Polski wywalczył Marcin Chrząszcz przed Jarosławem Sysio i Marcinem Skalikiem.
„Ogromnie się cieszę ze zwycięstwa. Jest to dla mnie bardzo ważny sukces, zwłaszcza że rywalizacja była na najwyższym poziomie. Przez te trzy dni zmagań nie można było sobie odpuścić. W kategorii juniorów, walka była zacięta do samego końca. Marcin Skalik, Kamil Kliza, Paweł Sztuka, Jarek Sysio to piloci, którzy stawiają poprzeczkę na wysokim poziomie i dają nie raz popalić seniorom. Zwycięstwo z takimi zawodnikami tym bardziej cieszy. „ – podsumował zawody Marcin Chrząszcz.
Najlepszym amatorem, ku zadowoleniu taty, został Kamil Wieczorek, najlepszych studentem PWSZ w Chełmie została Paula Sosnowska. Po wręczeniu nagród zawodnicy, goście i organizatorzy bawili się wspólnie na uroczystej kolacji, do której przygrywała góralska kapela. Zapraszamy do zapoznania się z mapami wzorcowymi, szczegółowymi wynikami oraz galerią zdjęć na stronie www.zawodysamolotowe.pl
Bez wątpienia Podhale było wymagającym terenem do rozgrywania imprezy a sami organizatorzy byli gościnni i stanęli na wysokości zadania. Jeśli ktoś ma ochotę potrenować latanie z mapą, serdecznie polecamy te rejony.
Anja Tatarczuk
22 września
W środę, 21 września, Mistrzostwa Polski w Nawigacji Samolotowej zostały oficjalnie otwarte. Na starcie stanęło trzydziestu ośmiu zawodników, w tym cztery kobiety. Samoloty, na których latają piloci to głównie Cessna 150,152,172, a także dolnopłaty AT3 i Star TL96.
Niestety środowa pogoda nie była łaskawa i wypogodziło się o godzinę za późno, by rozegrać konkurencję nawigacyjną – tak aby ostatni zawodnik wrócił bezpiecznie, około 20 minut przed zachodem słońca. Jedynie zawodnicy z pierwszego kolejki przystąpili do obliczeń nawigacyjnych. O godzinie dwunastej kierownik sportowy zarządził „odbój”. Uczestnicy Mistrzostw Polski mieli czas wolny, spędzony na wycieczkach w góry, do Zakopanego czy w pobliskich termach. Wieczorem odbył się główny briefing, już ze wszystkimi zawodnikami, którym wreszcie udało się dolecieć.
Czwartkowa pogoda była już dla nas łaskawsza. Dziś udało się oblecieć trasę, choć nie bez problemów. Zawodnicy z ostatniego oblotu wciąż czekają na swoje wyniki, na kilku rejestratorach nie zostały zapisane trasy, z innych logerów sędziowie nie mogli zapisać tracków. Nie wiadomo, czy cała trasa będzie uznana, część pilotów lecących na końcu natrafiła na gorszą pogodę w okolicach trzeciego punktu zwrotnego, którą musieli omijać. Byli zawodnicy którzy się pogubili lub zrezygnowali z lotu, wszyscy bezpiecznie wrócili na lotnisko.
Dzisiejsza trasa miała pięć punktów zwrotnych oraz startowy i metę, na każdym był do zidentyfikowania wyłożony znak – litera. Zdjęć obiektów do odnalezienia było dziewięć a lot trwał nieco ponad godzinę. Trasa prowadziła przez góry, czasem nad wierzchołkami, więc lot odbywał się na różnych wysokościach nad terenem. Niektóre wyłożone znaki wydawały się pilotom większe, w porównaniu do wyglądu na terenie nizinnym. Sędziowie już od rana byli w terenie i oprócz ukrywania znaków np. na nachyleniu góry, zdawali Andrzejowi Osowskiemu raporty pogodowe.
Wśród pilotów jest kilka osób, które nie latały nigdy w górach i kilkanaście, nie latających jeszcze w tej nowotarskiej okolicy. Dzisiejsza nawigacja nie należała do łatwych, lekkie obłoki nieraz przykrywały oddalone wierzchołki gór, a pasma i wzniesienia zakrywały drogi, rzeki i miejscowości.
Na jutro planowana jest trasa nawigacyjna oraz lądowania precyzyjne. Trener Andrzej Osowski chciałby rozegrać, tak jak było w planie, trzy konkurencje nawigacyjne oraz co najmniej cztery kolejki lądowań, a wszystko zależnie od warunków pogodowych. Poranne mgły długo i leniwie wstają, a wieczorne zamglenia pojawiają się zaskakująco szybko.
Wyników z konkurencji jeszcze nie ma, z rozpoznania najlepszy okazał się Janusz Darocha, przywożąc komplet odnalezionych znaków i zdjęć. Do późnego wieczora sędziowie sprawdzać będą odczyty z logerów, ponieważ nastąpiły pewne komplikacje. Jak tylko będziemy znać wyniki damy znać!
Na jutro prognoza pogody według tutejszych górali jest podobna do dnia dzisiejszego, pierwszy start mógł odbyć się o godzinie 11.45 – wtedy podstawa chmur się podniosła i mgły znikły.
Anja Tatarczuk
21 września
Udało się! Uff... możemy szczęśliwie oznajmić, że wszyscy dolecieli i zawody się odbędą! Co prawda, wszystkich ominął trening przed zawodami, ale można powiedzieć, że chęci pokryją te braki w praktyce. Zapał ogromny, wszyscy gotowi, więc czas już jutro rozpocząć pierwszą konkurencję! O 9.00 do startu stanie 39 zawodników w tym 12 juniorów. Powodzenia! |